Episkopat znów ukrywa dogmaty pod płaszczykiem faktów

Jak donosi portal Tok FM zespół do spraw bioetycznych Konferencji Episkopatu Polski przygotował projekt dokumentu dotyczącego statusu embrionu ludzkiego. Jak tłumaczy jego powstanie arcybiskup Stanisław Gądecki:

Dzisiaj zderzają się dwie wizje świata w sposób bardzo ostry – i ta wizja chrześcijańska, i ta wizja niechrześcijańska. Ten nowy czas, w którym żyjemy, zdaje się przynosić ogólne zamieszanie w wizji człowieka i antropologii ludzkiej. Dlatego ten komitet do spraw bioetycznych KEP przygotował taki wstępny projekt omówienia statusu embrionu ludzkiego i eksperymentów na embrionach ludzkich, który ma być wstępem do szerszego dokumentu.

Ów wstęp do wstępu został zaprezentowany biskupom uczestniczącym w Radzie Biskupów Diecezjalnych, która rozpoczęła się w poniedziałek na Jasnej Górze. Wygląda to na ucieczkę do przodu po tym, jak etycy z Komitetu Bioetyki PAN nie zostawili suchej nitki na episkopacie i jego kłamstwach dotyczących tak zwanej „klauzuli sumienia”, którą ja jednak lubię nazywać „klauzulą napomnienia”.


Biskupi — od zawsze specjaliści wszechnauk.

Być może nie byłoby to problemem w kraju, gdzie państwo i Kościół pozostają w normalnych stosunkach, ale w warunkach naszej daleko posuniętej kościelnej symbiozy obawiam się, że oznacza to po prostu, że Kościół znów będzie chciał narzucać ludziom swoje zdanie w sprawie, o której nie ma najmniejszego pojęcia. Cała ta zabawa w tworzenie „dokumentów” i „opinii” przez rzekomo eksperckie zespoły KEP ma na celu wzbudzenie przekonania, że episkopat jest równoprawnym partnerem w dyskusji o takich sprawach, jak stosunek państwa do in-vitro, legalność aborcji, dotowanie antykoncepcji czy edukacji seksualnej.

Kłopot z tym jest taki, że w przeciwieństwie do rzeczywistych zespołów eksperckich zespoły episkopatu nie mają przybliżyć ludziom prawdy. Rozpatrzenie faktów i dojście na ich podstawie do konkluzji nie wchodzi tutaj w grę. Ludzie KEP wiedzą z góry, do jakich wniosków mają dojść — tych zgodnych z katolicką dogmatyką. Kościół udaje, że ścierają się dwie równoprawne wizje świata, podczas gdy żadnej symetrii nie ma. Przeciw stanowisku komitetu PAN nie przemawia wiedza czy dowody, a nieracjonalne dogmaty.

Kościół udaje, że ścierają się dwie równoprawne wizje świata, podczas gdy żadnej symetrii nie ma. Przeciw stanowisku komitetu PAN nie przemawia wiedza czy dowody, a dogmaty.

Wśród „specjalistów z Zespołu Ekspertów KEP ds. Bioetycznych nie ma ani jednej osoby, która zajmuje się bioetyką, skończyła takie studia bądź ma z tej dziedziny publikacje. Jest natomiast dwóch ginekologów, dwoje genetyków, pięciu księży oraz jeden brat zakonny (zajmujący się na przykład prawem kanonicznym bądź „teologią moralną”) i… Michał Królikowski, wiceminister sprawiedliwości, który zasłynął ostatnio stwierdzeniem, że polska konstytucja nie zawiera zapisu o świeckości państwa. Ta grupa ludzi nie ma żadnych prawd do tego, by wydawać oświadczenia z zakresu bioetyki, bo nie ma po prostu do tego ani kwalifikacji, ani przygotowania.

Nie stanie się to jednak powodem do zignorowania stanowiska zespołu biskupich ekspertów. Prawdopośrodkizm, ta zgubna tendencja do uznawania, że „prawda leży gdzieś pomiędzy”, będzie służył episkopatowi w uprawomocnianiu tego wybiegu. Moją nadzieją jest tylko rozebranie powstałego dokumentu na kawałki przez Komitet Bioetyki PAN i pokazanie, że miejsce prawdy wcale nie zależy od stanowisk dyskutujących stron, ale od tego, gdzie umiejscowią ją dowody i racjonalne wnioski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *