Dlaczego homoseksualizm nie jest chorobą

Wydawać by się mogło, że kwestia, czy homoseksualizm jest chorobą już dawno odesłana została do lamusa i że nikt nie może na poważnie tak twierdzić. Już w 1975 roku American Psychiatric Association (Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne) usunęło homoseksualizm z drugiego wydania swojej klasyfikacji zaburzeń psychicznych (Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders), rozpatrując liczne badania stwierdzające, że homoseksualizm nie stanowi zaburzenia oraz odpowiadając na postulaty społeczeństwa. Podążając ścieżką wydeptaną przez APA, wiele innych organizacji medycznych i naukowych opublikowało oświadczenia lub przyjęło stanowisko, że homoseksualizm nie jest chorobą, a stanowi jedno z wielu oblicz ludzkiej seksualności. Od tamtej pory w międzynarodowej społeczności naukowej panuje zgoda, że homoseksualizm nie jest chorobą, zaburzeniem umysłowym lub problemem emocjonalnym; pogląd ten jest poparty ponad trzydziestoma latami obiektywnych i dobrze zaplanowanych badań. Pomimo tego ciągle istnieje spora grupa ludzi, która, ignorując badania naukowe, twierdzi, że homoseksualizm jest czymś, co powinno być leczone, że jest jakimś “zboczeniem”; ich pogląd jest zwykle religijnie lub ideologicznie umotywowany i wyrasta z niechęci do osób homoseksualnych. Artykuł ten nie jest bezpośrednio skierowany do osób, które nadal uważają odmienną orientację za chorobę; choć byłbym bardzo szczęśliwy, gdyby chociaż jedna osoba zmieniła zdanie na temat homoseksualizmu po jego lekturze, przyznaję, że prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest nikłe. Kieruję więc go raczej do wszystkich tych, którzy chcą się dowiedzieć kilku rzeczy o tym zagadnieniu

Orientacja seksualna to trwały emocjonalny, uczuciowy i seksualny pociąg do innych osób. Istnieją różne jej formy; nie jest to przy tym zestaw jasno określonych przypadków, ile raczej kontinuum form, od heteroseksualizmu na jednym końcu po homoseksualizm na drugim, przechodzących jedna w drugą i występujących w różnym natężeniu. O homoseksualizmie mówi się wtedy, kiedy określona osoba czuje pociąg do osób o tej samej płci, co swoja. Istnieje wiele teorii dotyczących tego, co powoduje, że dana osoba staje się homoseksualna. Naukowcy zgodni są co do tego, że nie jest to jeden powód, a raczej zestaw czynników biologicznych i środowiskowych. W ostatnich latach pojawiło się sporo dowodów za tym, iż orientacja seksualna powodowana jest przez przez czynniki genetyczne oraz te występujące w rozwoju płodowym. Pewne jest jedynie to, że homoseksualizm nie jest wyborem — jak twierdzą niektórzy — i że osoba nie może świadomie wybrać swojej orientacji seksualnej.

Czym jest choroba?

Aby móc stwierdzić czy coś jest chorobą, trzeba najpierw wiedzieć czym jest sama choroba. W przypadku chorób fizycznych dość łatwo jest to wiedzieć. Nie mamy problemów z określeniem nowotworu, stwardnienia rozsianego czy grypy jako choroby. Kłopoty zaczynają się, kiedy próbujemy zdefiniować chorobę dotyczącą psychiki człowieka. Jest to przedmiot dużej dyskusji, jednak naukowcy i lekarze w przeciągu lat wypracowali odpowiedni opis. Chorobę psychiczną możemy zdefiniować jako zaburzenie w psychice lub zachowaniu, które zakłóca stosunki z innymi ludźmi, niesie ze sobą jakieś ograniczenia albo powoduje cierpienie lub zagrożenie, zarówno dla chorego jak i otoczenia. Nie można od razu uznać za chorobę każdego odstępstwa od powszechnie przyjętego porządku. Jak mówi dr Joseph Merlino, “To właśnie to, co przeniosło pole psychiatrii i psychoanalizy tam, gdzie znajduje się obecnie; chodzi o docenienie i uznanie dla wartości społecznych. Nie jest tak, że definicje normalności i patologii zostały nam podane na jakichś tablicach, które określały, co to za rzeczy.”

Nie jest tak, że definicje normalności i patologii zostały nam podane na jakichś tablicach, które określały, co to za rzeczy.

Powodem tego, że homoseksualizmu nie uznaje się dzisiaj za chorobę jest to, że wszystkie badania naukowe zgodnie twierdzą, iż nie powoduje on żadnego upośledzenia możliwości umysłowych, stabilności emocjonalnej oraz możliwości społecznych lub zawodowych. Bycie osobą homoseksualną nie stwarza żadnych związanych ze sobą przeszkód w prowadzeniu szczęśliwego, zdrowego i produktywnego życia, zaś geje i lesbijki są takimi samymi członkami społeczeństwa jak wszyscy inni. Mówiąc prosto — homoseksualizm nie stanowi problemu dla nikogo, poza ludźmi, którzy czują się urażeni samym jego istnieniem. Osoby, które pomimo wszystkich naukowych dowodów twierdzą, że homoseksualizm to choroba, wysuwają na poparcie swojej tezy kilka argumentów, które powtarzają się w prawie każdej dyskusji dotyczącej gejów. Mimo tego, że różnią się między sobą, można wyróżnić kilka ich rodzajów, które spajane są wspólnym elementem. Postaram się pokrótce je tu przedstawić i wyjaśnić, dlaczego nie mówią prawdy.

Homoseksualizm i posiadanie dzieci

Ze względu na to, że osoby homoseksualne odczuwają pociąg do osób tej samej płci, a do poczęcia dziecka drogą naturalną (bez uciekania się do pomocy surogatek, sztucznej inseminacji czy zapłodnienia in-vitro), jak wiadomo, potrzeba mężczyzny i kobiety, niektóre osoby sądzą, że można nazwać homoseksualizm chorobą. Nie jest to pogląd, który “może być uznany za pełną prawdę.” O ile prawdą jest, że przy obecnym stanie techniki osoby pozostające w związku z kimś tej samej płci nie mogą mieć ze sobą dziecka, nie implikuje to choroby.

Nie jest też prawdą, że homoseksualiści nie mogą mieć dzieci w ogóle. Zarówno geje jak i lesbijki mogą i chcą mieć dzieci, na co istnieje kilka sposobów, nie każdy jednak jest dostępny dla wszystkich. Lesbijki mogą poddać się sztucznej inseminacji lub sztucznemu zapłodnieniu. Mogą także odbyć stosunek seksualny służący wyłącznie powstaniu dziecka z osobą, która będzie do tego chętna, często także osobą homoseksualną. Geje mogą znaleźć kobietę, która podda się sztucznemu zapłodnieniu lub sztucznej inseminacji spermą jednego z partnerów, mogą także znaleźć osobę, która odbędzie z nimi kontakt seksualny i przekaże im dziecko. Przedstawiciele obu grup mogą wejść w związek z osobą, która opiekuje się dziećmi z poprzedniego — heteroseksualnego — związku; mogą również adoptować dziecko. Wbrew utartemu przekonaniu osoby homoseksualne mogą więc doczekać się dzieci.

Według niektórych istotą problemu nie jest to, że homoseksualiści nie mogą mieć dzieci, a to, że nie mogą ich mieć “w normalnych okolicznościach”, więc powinni być traktowani jak osoby niepłodne. Kłopot w tym, że homoseksualiści są płodni (przynajmniej w takim samym stopniu jak osoby heteroseksualne) a jedyną przeszkodą w posiadaniu przez nich dzieci jest ich niechęć do wstępowania w kontakty heteroseksualne. Oczywiście takie postawienie sprawy wcale jej nie kończy; pozostaje sprawa samej niechęci. Nie jest ona jednak spiżowym posągiem — istnieje wiele osób homoseksualnych, które posiadają dzieci ze związków heteroseksualnych. Wkraczamy więc w obszar, o którym mówiłem na początku — definicję choroby. Czy preferencje dotyczące wyboru partnera stanowią o byciu chorym? Jeżeli pewna cecha nie pociąga za sobą negatywnych skutków w życiu danej osoby, nie jest ona chorobą — to stanowisko chyba najlepiej oddaje stosunek dzisiejszej nauki do homoseksualizmu.

Choroba przez głosowanie

To jeden z częściej pojawiających się argumentów w dyskusji z osobami niechętnymi homoseksualistom, wykorzystywany przez nich przy wielu okazjach. Opiera się on na przekonaniu, że usunięcie homoseksualizmu z listy chorób przez APA zostało podjęte tylko i wyłącznie na podstawie głosowania członków tego stowarzyszenia, przez co nie jest obrazem naukowej prawdy, a jedynie dowodem nacisków “lobby homoseksualnego”. Niektórzy wspominają także o nieczystych zagraniach tego lobby i o tym, że decyzja o zmianie listy chorób została przyjęta w wyniku jakiegoś podstępu. Aby wyjaśnić tę sprawę i obnażyć całą bezzasadność tego pomówienia musimy cofnąć się w czasie aż do początków psychiatrii.

Pierwsze próby charakteryzowania homoseksualizmu jako choroby sięgają drugiej połowy XIX wieku. Wtedy to została wydana książka, „Psychopathia Sexualis”, napisana przez Richarda von Krafft-Ebing. Stała się jedną z najbardziej wpływowych książek w historii seksuologii i psychiatrii; jej właśnie zawdzięczamy pojęcia homo- i heteroseksualizm oraz sadyzm i masochizm. Krafft-Ebbing zaliczył w niej homoseksualizm do około 200 opisywanych przez niego dewiacji seksualnych; według niego źródłem homoseksualizmu była „inwersja przy porodzie” bądź „inwersja nabyta”. Był to czas w psychiatrii, kiedy do zaakceptowania jakiegoś twierdzenia niekoniecznie potrzebne były jakiekolwiek dowody. Bardziej od nich liczyły się rozpowszechnione i głęboko zakorzenione przekonania. Tak właśnie przekonanie o chorobowym źródle homoseksualizmu weszło bez zastrzeżeń do medycyny, gdzie jeszcze długo nie spotkało się z krytyką.

Pierwsze oznaki tego, że stosunek do homoseksualizmu zaczyna się zmieniać pojawiły się w latach sześćdziesiątych, wraz z rewolucją obyczajową. Przyniosła ona odmienny od dotychczasowego stosunek do seksualności i kazała zweryfikować utarte poglądy na temat homoseksualizmu. Zadziwiające, ale dopiero wtedy, po ponad siedemdziesięciu latach uważania homoseksualizmu za chorobę, pojawiły się pierwsze obiektywne i metodologicznie poprawne badania na jego temat. Wnioski były, jak na tamte czasy, rewolucyjne — okazało się, że osoby homoseksualne nie są obciążone przez swoją orientację seksualną i że nie ma żadnego powodu do upatrywania w nich osób chorych. W 1973 roku zarząd APA poparła wniosek o usunięcie homoseksualizmu z drugiego wydania DSM, jako że nie znaleziono żadnych naukowych dowodów stojących za tezą, że jest to zaburzenie. Wieloletnie przekonanie okazało się niczym więcej jak krzywdzącym uprzedzeniem. Wtedy jednak do sporu włączyli się tradycjonaliści.

Pomimo jednoznaczności badań oraz poparcia zarządu, wielu psychiatrów, głównie starszego pokolenia oraz o konserwatywnych poglądach, było przeciwnych usunięciu homoseksualizmu z listy chorób. To właśnie oni, a nie zwolennicy tej decyzji, wywarli presję, aby została ona poddana pod głosowanie wszystkich członków APA. Na szczęście w głosowaniu, które odbyło się w 1974 roku, 3/5 ogółu zebranych opowiedziało się za tym, by homoseksualizm został wykreślony z listy chorób. Można więc zobaczyć, jak krzywdzące są pomówienia o tym, że to „nie nauka a lobbing” zdecydowały o statusie homoseksualizmu. To właśnie osoby ideologicznie wrogo nastawione do osób homoseksualnych zignorowały naukowe dowody przeciw uznawaniu homoseksualizmu za chorobę i to właśnie te osoby chciały głosować, by zadecydować o czyimś zdrowiu.

To właśnie osoby ideologicznie wrogo nastawione do osób homoseksualnych zignorowały naukowe dowody przeciw uznawaniu homoseksualizmu za chorobę i to właśnie te osoby chciały głosować, by zadecydować o czyimś zdrowiu.

Manipulatorzy i manipulowani

Pomimo wszystkich naukowych dowodów — a może właśnie na ich skutek — istnieje grupa osób, które uważają, że wszystkie badania dzisiejszych „mainstreamowych” psychiatrów są zmanipulowane i są dowodem wyłącznie na to, jak silne jest obecnie lobby homoseksualne. Twierdzą oni, że wszelkie badania niezgodne z duchem politycznej poprawności są zamiatane pod dywan, a ich autorzy wyrzucani na margines społeczności naukowej. Być może jest w tym twierdzeniu pewna racja, ale z powodów zupełnie odmiennych niż sądzą wszyscy „niepoprawni politycznie”. Jako przykład prześladowanego głosiciela prawdy podawany jest Paul Cameron. Jego badania podawane są jako dowód ideologicznego podejścia dzisiejszych naukowców głównego nurtu do sprawy homoseksualistów. Artykuły jego i jemu podobnych mają pokazywać, że tak naprawdę homoseksualiści to agresywna grupa chorych osobników, z których prawie wszyscy nadużywają narkotyków i stanowią zagrożenie dla porządku publicznego.

Dziwi mnie, iż osoby, które bardziej wierzą jednemu człowiekowi i jego szemranej reputacji badaniom niż międzynarodowej społeczności naukowej wraz z jej tysiącami dobrze zaplanowanych i obiektywnych badań, uważają siebie za bliższych prawdy i mniej zmanipulowanych. Dzisiejsza nauka wraz z jej obiektywnymi metodami badania i interpretacji wyników jest najlepszym sposobem na określanie prawdy jaki wytworzyła ludzkość w ciągu całego swojego rozwoju. Badania, które są przez nią ignorowane nie są takie, ponieważ są w jakiś sposób niewygodne lub nie pasują do ogólnie przyjętych teorii. Powodem takiego ich traktowania jest to, iż są niewiarygodne, nieprzeprowadzane z zachowaniem ogólnie przyjętych obiektywnych standardów i służą jedynie poparciu przyjętej z góry, ideologicznie umotywowanej tezy. Przykładem może być wspomniany Paul Cameron. Jego sztandarowe badanie obejmowało studiowanie rubryki zgonów w gejowskich gazetach, na podstawie czego określił, że homoseksualiści jako grupa żyją średnio 20 lat krócej niż heteroseksualiści. Nie było tam żadnego podziału na próbę badawczą i kontrolną, uwiarygodnienia źródła danych, krytyki używanej metody lub dowodów na jej prawidłowość. Jedyną obecną w tym badaniu rzeczą była przyjęta z góry teza. Podsumowaniem jego kariery jako psychologa było wydalenie go w 1983 roku z APA z powodu nie dochowywania standardów naukowych w swoich badaniach. Do tego APA oraz CPA (Kanadyjskie Towarzystwo Psychiatryczne) wystosowały oświadczenia, w których oskarżają go o przeinaczanie wyników badań.

To, że ktoś jest krytykowany przez naukę głównego nurtu nie musi oznaczać, że doszedł on do jakiejś prawdy, która pozostaje niewygodna dla osób poprawnych politycznie. W przytłaczającej większości oznacza to, że jego rewelacje są wynikiem rozważań niemających nic wspólnego z nauką. Zwolennicy teorii spiskowych mogą wieszać na mnie psy, jednak chętniej uwierzę rzetelnie przeprowadzonym badaniom renomowanych badaczy niż tworzonym na kolanie rewelacjom przejętych ideologią radykałów.

Skąd to zamieszanie?

W czym więc tkwi problem? Dlaczego tak trudno jest niektórym osobom zrozumieć, że mogą istnieć także inne od heteroseksualnej, równoprawne formy orientacji płciowej i że osoby homoseksualne nie są obciążone żadną przypadłością? Być może odpowiada za to nieznajomość faktów. Wiele sądów, które okazują się błędne, opartych jest na niedostatecznych informacjach. To, czego się nie zna, łatwo można wziąć za coś innego. Sądzę jednak, że odpowiedź tkwi gdzie indziej. Osoby uważające homoseksualizm za chorobę to najczęściej konserwatyści, którym taki pogląd pasuje do obrazu świata. Opór wobec homoseksualistów jest wówczas częścią walki ze złem. Posługująca się stereotypowym obrazem geja dana osoba utrzymuje jego uproszczony, nieprawdziwy obraz. Łatwiej jest oskarżyć o całe zamieszanie na tym świecie jakąś konkretną grupę kiedy zna się ją tylko pod postacią stereotypu i łatwiej zarazem dawać ujście swojej frustracji. Dzięki wyrażaniu swojego sprzeciwu ma się poczucie, że „coś się robi”, usuwa to też uczucie bezradności. Pomaga też bycie wyznawcą jakiejś ideologii lub religii, która uznaje homoseksualizm za coś ohydnego i popiera sprzeciw wobec niego. To właśnie tu upatruję źródła tego, co określane jest dzisiaj mianem homofobii i innych, podobnych temu zjawisk.

Pozostaje tylko mieć nadzieję, że takie poglądy będą tracić na znaczeniu w przyszłości i że to, z kim chodzi się do łóżka przestanie stanowić publiczną sensację, jak na cywilizowany kraj przystało.

Źródła

1. Joseph Merlino, Dr. Joseph Merlino on sexuality, insanity, Freud, fetishes and apathy, rozmowę przeprowadzał David Shankbone, Wikinews, 5 X 2007. Wywiad dostępny pod adresem http://en.wikinews.org/wiki/Dr._Joseph_Merlino_on_sexuality,_insanity,_Freud,_fetishes_and_apathy (dostęp 9 VIII 2013).
2. Lynne Lamberg, Gay Is Okay With APA (American Psychiatric Association), “Journal of the American Medical Association”, 1998, nr 280, s. 497-499. Skrót artykułu dostępny pod adresem http://www.readabstracts.com/Health/Gay-Is-Okay-With-APA-Forum-Honors-Landmark-1973-Events-Advances-in-Pediatric-Dermatology-Specialist-.html (dostęp 9 VIII 2013).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *